I rok: Maj - O życiu wewnętrznym

I. Co to znaczy wieść życie wewnętrzne

Różnica między życiem doskonałym a niedoskonałym nie polega tyle na różnorodności okoliczności zewnętrznych ani na różnorodności zachowań zewnętrznych, ale daleko bardziej polega ono na wewnętrznym życiu ducha. Nadnaturalne, wewnętrzne życie to takie, które naszemu myśleniu, naszej mowie, naszym czynom będzie nadawało prawdziwą treść i wartość.

1. Prowadzić życie wewnętrzne to znaczy: nakierowywać naszego ducha na Boga, a to znowu znaczy: wszystko poddawać osądowi świętych i niezmiennym zasadom naszego wiecznego przeznaczenia. Wszystko, co dzieje się w nas i wokół nas - tak wydarzenia naszego własnego życia, ale i te, które dzieją się w naszym otoczeniu, jak i w całym życiu publicznym, wszystko to jest chciane przez Boga, przez Niego nam ofiarowane albo dopuszczone. Z tego nadnaturalnego punktu widzenia powinnyśmy wszystko wartościować, a nasze myśli i nasze osądy całkowicie oddawać Wiecznej Mądrości - to właśnie znaczy prowadzić życie wewnętrzne.

2. Nasze myśli, słowa, czyny, wszystko to sprowadzać do Boga, oko naszej duszy mieć wciąż ukierunkowane na Boga, z dobrą wolą i dobrym mniemaniem wszystko czynić z miłości do Niego, szukać jedynie Bożego upodobania - to wszystko właśnie znaczy prowadzić życie wewnętrzne.

3. Nie dać się zaślepić ani rozproszyć stworzeniom, nie dać się spętać ani zaniepokoić, być gotową czynić dla Boga wszystko, wszytko Jemu ofiarowywać i wszystko dla Niego wycierpieć - to właśnie znaczy wieść życie wewnętrzne.

4. Nic nie chcieć, o niczym nie marzyć, jak tylko to, czego Bóg chce, oddać zupełnie naszą wolę Jemu i ofiarowywać ją wciąż z miłością, starać się wciąż i wciąż wzrastać w Jego miłości - to znaczy prowadzić życie wewnętrzne. Ten, kto ściśle przylgnął do Boga w wierze, nadziei i miłości, posiądzie prawdziwe życie wewnętrzne.

Zastosowanie: Sprawdź swoje życie wedle tych zasad. Czy masz prawo, by nazywać je życiem wewnętrznym czy też prowadziłaś dotąd, może i pobożne, ale jednak bardziej lub mniej powierzchowne życie? Co było powodem tej powierzchowności? Co powinnać czynić, a czego unikać, by tę powierzchowość wyeliminować?

II. Prawdziwe uduchowienie jest nam konieczne

1. Konieczne jest ono do naszego sumiennego dążenia do osiągnięcia radykalnej cnoty. Bez tego uduchowienia podobne jesteśmy do tych ludzi, którzy siedzą co prawda przy suto zastawionym stole, ale umierają z nędzy i głodu. Na co przydają się te cenne łaski nasego świętego powołania, kiedy trwonimy je i gasimy przez nasze powierzchowne postępowanie?

Ta mnogość środków służacych naszemu uświęceniu: nasze ćwiczenia duchowne, nasze statuty i reguły, nauki i sugestie, które otrzymujemy, nasza praca w posłuszeństwie, życie wspólnotowe, święte ubóstwo, wycofanie się ze świata - to wszystko pozostanie bezowocne dla duszy, która otwarta jest tylko na to, co powierzchowne. Otoczona nadmiarem, odchodzi zupełnie pusta, ponieważ brakuje jej życia duchowego, a jej duch i wola nie posiadają spoczynku w Bogu. Takie serce podobne jest do skalistej gleby, na które nie wzejdzie ziarno Bożego Słowa, a nwet gdyby jedno z ziarenek weszło, to szybko będzie zagłuszone przez ciernie zewnętrznych wrażeń. Prawdziwych kwiatów i owoców cnoty takie serce nie zrodzi.

2. Prawdziwa duchowość jest nam też konieczna do zewnętrznego działania, w szczególny sposób w naszej pracy na rzecz zbawiania dusz. Gdy nasza zewnętrzna działalność nie wypływa z prawdziwej duchowości, pzostaje bez wartości na życie wieczne. MOżemy wtedy nieprerwanie pracować, męczyć się pędem pracy, a i tak nasze działanie pzostanie bez trwałego owocu, jeśli nie posiądzie ono swojej wartośći i treści poprzez wewnętrzne dążenie skierowane wyłącznie do Boga. Bez uduchowienia pozostanie tylko "miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący" (1 Kor 13,1). One co prawda na pewien czas zwrócą na siebie uwagę, ale ich dźwięk szybko rozwiany zotanie na wietrze. Rozważmy wydarzenia z historii świata, życia codziennego wokół nas, a będziemy w stanie wyliczyć setki przykładów, które tę prawdę potwierdzą.

Im bardziej woli Bżej poświęcimy się zewnętrznym sprawom, wtedy tym bardziej koniecznym jest dla nas posiadanie fundamentu prawdziwej duchowości. Mądre przepisy Kościołą Świętego polecają, by nowicjusze religijnych stowarzyszeń umacniali najpierw ten fundament w swoich duszach, zanim będą mogli oddać się pracy na zewnątrz. A i w późniejszym czasie musi ten fundament być w naszej duszy wciąż na nowo odnawiany i umacniany. Ciągle na nowo wśród zajęć nie możemy żałować sobie czasu, by wchodzićdo naszego wnętrza i uzdrawiać te urazy, które być może zadał namd pęd pracy.

Codzienne rozmyślanie i czytanie duchowne, ale szczególnie rachunek sumienia, mająnam w tym pomóc, ponadto również miesięczne odnowienie ducha i roczne rekolekcje.

III. Jak można dojść do prawdziwej duchowości

1. Poprzez czujność wobec samej siebie. Przede wszystkim powinnyśmy poznawać siebie same poprzez obserwowanie tego, co dzieje się w naszym wnętrzu. Czym zajmuje się moje myślenie, moja pamięć, moja wyobraźnia? Czy Bóg znajduje się w centrum świata moich myśli? Czy też umykają moje myśli ciągle to tu, to tam, od jednego stworzenia do drugiego? Czy może życie mojej duszy podobne jest do targu pełnego krzyczących dzieci? Jeśli tak to wygląda w moim przypadku, to jestem jeszcze bardzo daleko od prawdziwego uduchowienia.

Czego pragnę, do czego dążę? Czego sięobawiam i czego unikam? Co przynosi mi radość, ból, smutek, strach? Czy Bóg i Jego większa chwała, Jego upodobanie, Jego Boskie Serce i Jego Miłość jest celem i centrum moich pragnień i mojego chcenia, czy jest powodem mojej radości i mojego smutku? Czy też są to stworzenia, ludzka chwała i miłość, ziemski dobrobyt, czy w końcu moje własne JA?

Gdy będziemy zważały na nasze życie wewnętrzne, będziemy się jednocześnie uczyły, czy to, co zachodzi w naszej duszy, pochodzi od nas samych czy od złego ducha, czy też są to natchnienia i działania Bożej łaski. Jakże łatwo nie potrafimy tego rozróżnić, z jakąłatwością pozwalamy, by zły duch nas oszukiwał i kusił, gdy za szybko i bezmyślnie idziemy za podszeptami i niedostatecznie zwracamy uwagę na poruszenia nasze miłości własnej. Często pokazuje nam ona to, co niby jest od Boga, a co w rzeczywistości jest naszym pragnieniem i naszą zachcianką, a zły duch wykorzystuje tego typu iluzje bardzo chętnie, by nas jeszcze bardziej utwierdzić w tym błędzie. Ale kto wiernie stara się zważać na swoje wnęrzne i łączy to ze szczerą wolą, by pozwolić prowadzić się Bożej łasce, poddać się całościowo Jego najświętszej woli, odczuje wnet wewnętrzne prowadzenie Ducha Świętego, Jego oświecenie, Jego siłę, Jego pokój i troskę. Duch Święty nie dopuści, by taka dusza zbładziła, a nawet jeśli miałaby ona zrobić kilka niewłaściwych kroków na drodze, która nie jest dla niej chciana przez Boga, nawet wtedy mądre prowadzenie Ducha Świętego pozwoli jej na nowo odnaleźć tę właściwą drogę. I nawet jeśli dusza pójdzie okrężną drogą, Boża łaska i tak doprowadzi ją do zbawienia.

2. Do naszego wnęrza dotrzemy dzięki wierności podszeptom łaski. Powinnyśmy poddać się prowadzeniu Ducha Świętego w całkowitym poddaniu i niezłomnej wierności. Łaska mówi do nas cichym, ale słyszalnym głosem. Będziemy w stanie ją usłyszeć, gdy w naszaej duszy panować będzie milczenie, to znaczy kiedy nasze myśli, pragnienia, skłonności znajdą swój spoczynek w Bogu, tak, by już nigdy nie były chaotyczne i by nie przemawiały jedne przez drugie.

Czasami narzekamy na to, że bardzo rzadko jesteśmy w stanie usłyszeć podszepty łaski Bożej i obwiniamy Boga, że zdaje się o nas zapominać. Przyczyną milczenia tego wewnętrznego głosu łaski jest niestety nasze rozlewające się na zewnątrz życie duszy, nasze zajęcie się wieloma rzeczami, które niestety nie należą do "tego, co konieczne". Ponadto przyczyną, dla której głos łaski w nas milczy, jest nasze marne posłuszeństwo i brak wierności temu głosowi. Bóg oczekuje małego wyrzeczenia, samozaparcia się siebie, ofiary. Słyszymy wyraźnie to wewnętrzne upomnienie, same jesteśmy zbyt zmęczone, zbyt tchórzliwe, zbyt dumne, zbyt uparte, nie potrafimy się oderwać od stworzeń, od naszych planów, życzeń, skłonności. Na skutek tego milczy głos łaski. Bóg pozostawia duszę na peien czas samej sobie. Poprzez to tracimy nieocenione dobra. Jak daleko mogłybyśmy być dziś na drodze świętości, gdybyśmy wiernie postępowały za głosem łaski! Jednak dlatego, że nie czyniłyśmy tego, jesteśmy, mimo wielu lat życia Bogu poświęconego, być może dalece odległe od prawdziwego życia wewnętrznego, lub tkwimy jeszcze na początkowym etapie tej lekcji, która już dawno powinna być odrobiona.

Zastosowanie do mnie samej: Poprawiamy jak najszybciej i jak najsolidniej to, co poprawić trzeba, byśmy, leżąc już na łożu śmierci, nie zorietnwoały się za późno, jak bardzo powierzchowne i jednocześńie bezowocne było nasze życie dla Wieczności, pomimo wszystkich wysiłków i pracy.

Postanowienie - Rozmowa - Modlitwa końcowa - Czytanie: O naśladowaniu Chrystusa: księga 2, rodział 1 i 5; Rodriquez: tom 1, traktat 1, rodział 1 i 5.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz