Oto przyjdę niebawem, a moja zapłata jest ze mną, by tak każdemu odpłacić, jaka jest jego praca. (Ap 22,12)
I. Gdy na początku nowego roku spoglądamy na niezliczone łaski, w których Boża Dobroć pozwoliła nam wziąć udział w roku ubiegłym, narzuca nam się obezwładniająca świadomość, jak znikome owoce wszystkich tych kosztownych łask znalazły miejsce w naszej duszy. Co jest przyczyną tego, że jesteśmy ciągle tak niedoskonałe, tak niepodobne do Bożego Serca Zbawiciela, które codziennie jednoczy się z naszym sercem w niewypowiedzianie ścisły sposób w Komunii Świętej? Ze strony Boga niestworzona hojność, prawdziwy nadmiar łask i zmiłowania. A z naszej strony, co prawda dobra wola, ale też ogromna nieudolność, niestałość, a nawet niewierność oraz płytka uległość. Uświadomienie sobie tego musi nas głęboko zawstydzić i upokorzyć, ale mimo wszystko nie powinno nas zniechęcić. Przeciwnie, powinno w nas zapalić gorące pragnienie, by w tym nowym roku, być może ostatnim w naszym życiu, przejąć się dążeniem do doskonałości. Ale zęby nas to dążenie doprowadziło do celu, musi być ono żarliwe, nienasycone, uporczywe.
1. Żarliwe, to znaczy z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich sił. Niezdecydowane, słabe pragnienie nie pozwoli nam zrobić kroku naprzód, za to żarliwe sprawi, że będziemy się trudzić i wysilać, choćby nas to kosztowało ile będzie trzeba, ale nasz najwyższy cel osiągniemy.
2. Nasze pragnienie musi być nienasycone. "Którzy mnie spożywają, dalej łaknąć będą, a którzy mnie piją, nadal będą pragnąć” (Syr 21). Kto poprzez gorliwą pracę nad sobą zacznie czynić postępy na drodze do doskonałości i zasmakuje w nieskończonej Bożej dobroci i pięknie, ten będzie łaknął i pragnął coraz to więcej świętości i serdecznego zjednoczenia się z Bogiem jako najwyższym Dobrem. Zbawiciel nagradza ten głód i obiecuje stopniowe nasycenie w tym życiu, a całościowe, pełne w niebie, poprzez wieczne posiadanie Najwyższego Dobra.
3. Nasze pragnienie postępu powinno być w końcu uporczywe. Tylko ten, kto każdego dnia bez zniechęcenia pracuje nad sobą i tylko ten, kto codziennie przyjmuje na siebie trudy i uciążliwości, które wspierają dążenie do doskonałości naszej natury ciążącej do ziemi, ostatecznie dojdzie do celu. Dziś rozpoczynać, a jutro się poddawać, sprawi, że nie postąpimy naprzód, nie zaspokoi nas to nigdy, a wręcz przeciwnie - napełni naszą duszę dyskomfortem, przesytem i niechęcią.
Zastosowanie tego do mnie
II. Musimy wykorzystywać odpowiednie środki, poprzez które będziemy się uświęcać, aby tak zaplanować nasz rozwój duchowy, by możliwie jak najszybciej i jak najpewniej dojść do celu. Boża Mądrość i Dobroć daje nam trzy takie środki: czas, ćwiczenia duchowne, codzienne krzyże i przeciwności.
1. Czas
W każdym momencie możemy sobie wywalczyć wzrost w łasce, cnotę i świętość. Każdą minutę możemy dobrze wykorzystać dla Boga i dla naszego wiecznego celu. Także uświęcić to, co samo w sobie jest obojętne poprzez czyste i na Boga ukierunkowane intencje. Nawet najmniej znaczące, najdrobniejsze, ba, nawet - zdałoby się - niepotrzebne prace, których pragnie od nas Boża Opatrzność, powinny być wykonywane dla Boga ze świętą radością, gorliwością i troskliwością. Nic możemy utracić żadnej minuty poprzez niepotrzebne zabawianie się, spędzanie czasu na marzeniach oraz na załatwianiu rzeczy, których Bogu ofiarować nie możemy, gdyż On nie ma w nich upodobania.
2. Ćwiczenia
Duchowne
Co za deszcz łask zlewa się poprzez nie na nasze dusze, gdy odprawiamy je dobrze. Jak wiele tracimy, kiedy w wykonywaniu ich jesteśmy letni i niedbali! Nasz plan dnia zobowiązuje nas do odprawiania przypisanych ćwiczeń nie ze względu na nie same, ale ze względu na naszą korzyść i postęp w cnotach i doskonałości. Wierność i sumienność w wykonywaniu codziennych i ćwiczeń, szczególnie rozmyślania, rachunku sumienia, Eucharystii i Komunii Świętej, powinny być dla nas mocnym postanowieniem.
3. Codzienne krzyże i przeciwności - czy będą one zewnętrzne czy wewnętrzne, natury cielesnej czy duchowej.
Są one wartościowymi okazjami, poprzez które będzie ćwiczona i wypróbowana nasza cnota. Jak długo wszystko idzie według naszej myśli, nie mamy możliwości ćwiczenia się w cnocie, a to sprawia, że wtedy bardzo mylimy się co do siebie samych! Być łagodnym, gdy wszyscy wokół nas są dobrzy i przepełnieni miłością, być posłusznym i pokornym jak długo nikt nie jest przeciwko naszemu zdaniu i naszym chęciom, radosnym i pogodnym być jak długo nasza praca nam odpowiada i idzie w dobrym kierunku - to wszystko jest dalekie od cnoty. Jednak gdy każdy dzień przynosi różnorakie nieprzyjemności, różnorakie krzyże, ból wbijanych gwoździ, wtedy dopiero ukazuje się, jak daleko posunięte jesteśmy w cnocie, a codzienne odnawianie samozaparcia się siebie prowadzi nas pewnie i szybko, coraz to wyżej po stromej ścieżce świętości.
Zastosowanie tego do mnie
III. „A sprawiedliwy niech jeszcze wypełni sprawiedliwość, a święty niechaj się jeszcze uświęci'' - tak poucza wieczna Mądrość (Ap 22,11). Nieważne, na jakim stopniu cnoty ię znajdujemy, nie można pozwolić sobie na bezruch, ponieważ jeśli to zrobimy, w tym samym momencie zaczniemy się cofać i to, co do tej pory wywalczyłyśmy - znów przepadnie. Ponadto mamy cel, do którego mamy zdążać, tak szczytny, i nie jesteśmy w stanie go w całości osiągnąć. Powinnyśmy zatem wziąć sobie za przykład Bożego Mistrza - według Jego słów: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski" (Mt 5,48).
W Pieśni nad Pieśniami Duch Święty w sposób cudowny obrazuje nam trzy etapy na drodze do doskonałości: początek, postęp i dopełnienie.
1. O początkujących: „Kim jest ta, która
wylania się z pustyni wśród słupów dymu, owiana wonią mirry i kadzidła, i
wszelkim wyszukanym zapachem.” (Pnp 3,6)
Są to dusze, które żyją na pustyni tego świata, ale takie, które niczym delikatne chmurki unoszą się ponad nią poprzez mirrę ich uśmiercania, kadzidło ich modlitwy. „Wszelki wyszukany zapach" jest ich własnością czyli różnorakie ćwiczenia się w cnocie. One też spalają wszystko w ogniu kochającego Serca Boga, tak, że słodka woń unosi się do tronu Wszechmocnego.
2. Dla postępujących znaczy: „Kimże jest ta, która świeci z wysoka jak zorza, piękna jak księżyc, jaśniejąca jak słońce, groźna jak zbrojne zastępy?" (Pnp 6,10)
Tak jak zorza poranna ciągle przybiera na jasności i blasku, dopóki nowy dzień nie nastanie, tak dusze wydają z siebie tyle światła cnoty. Przykład ich cnót, niczym delikatne światło księżyca, rozświetla ciemność tej ziemi. Co więcej: podobnie do światła słonecznego, rozpościerają one ciepło i płodność wokół siebie poprzez apostolską działalność na rzecz innych dusz. Poprzez to są postrachem dla mocy piekielnych, gdyż są jak cały zastęp dzielnych wojowników.
3. O doskonałych mówi wreszcie Pismo Święte w Pnp 8,5: „Kim jest ta, co się wyłania z pustyni, wsparta na oblubieńcu swoim?"
Są to dusze święte, które w zaparciu się siebie doszły już tak daleko, że znalazły oparcie tylko i wyłącznie na Bożym Oblubieńcu po tym, jak ich własne JA zostało zupełnie zniweczone. Dusze te napełniają się rozkoszą, ponieważ doczesne udręki i cierpienia nie są w stanie zakłócić słodkiego zjednoczenia z ich jedyną Miłością. I nawet na pustyni ziemskiego życia są w stanie zakosztować słodyczy niebiańskiej szczęśliwości.
Abyśmy tak daleko zaszły, potrzebujemy oczywiście jeszcze jednego: przebycia stromej ścieżki. Możemy z Bożą łaską osiągnąć ten szczytny cel wtedy, gdy posiądziemy żarliwe, nienasycone i uporczywe pragnienie doskonałości i gdy wiernie będziemy korzystać ze środków, które nas do niego szybko i pewnie zaprowadzą.
„(...) sprawiedliwy niech jeszcze wypełni sprawiedliwość, a święty niechaj się jeszcze uświęci! Oto przyjdę niebawem, a moja zapłata jest ze mną, by tak każdemu odpłacić, jak jest jego praca". (Ap 22,11b-12)
Zastosowanie dla mnie samej - Postanowienie - Rozmowa z NMP, Boskim Zbawicielem i wiecznym Ojcem - Modlitwa końcowa - Czytanie: O naśladowaniu Chrystusa: księga 3, rozdział 47; Rodriquez: tom I, traktat 1, rozdział 7 i 8.
Źródło: Przy Sercu Mistrza, Rozważania na miesięczne odnowienie ducha..., Wrocław 2020.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz