I rok: Wrzesień - O modlitwie myślnej

Od charakteru naszej codziennej kontemplacji zależy w dużym stopniu nasz postępo albo uwstecznienie w życiu duchowym. Codzienne rozmyślanie jest drogą oczyszczenia, na której możemy rozpoznawać nasze grzechy, błędy i niedoskonałości, od których ciągle i ciągle mamy się uwalniać. Rozmyślanie pokazuje nam ponadto poprzez ścieżkę oświecenia wzniosły przykład cnoty Jezusa Chrystusa, którego powinnyśmy naśladować, oraz uczucia Jego Bożego Serca, ktore mamy czynić swoimi. Ostatecznie modlitwa rozmyślnia, gdy ją wiernie i dobrze odprawiamy, prowadzi nas stopniowo do zjednoczenia z Bogeim i już tu na ziemi pozwala nam zakosztować przedsmaku POZNANIA MIŁOŚCI, SPOKOJU I ŚWIĘTOŚCI, które kiedyś staną się naszym udziałem w wieczności.

I. Drabina do nieba

Modlitwa rozmyślania jest według słów św. Jana Damasceńskiego wstępowaniem do Boga, by z Nim zażyle rozmawiać i by z tej zażyłej rozmowy czerpać światło i siły do heroicznego praktykowania cnót. Bardzo pięknie ilustruje tę prawdę tajemnicza drabina, którą we śnie ujrzał na ziemi, sięgającą swym wierzchołkiem nieba" (Rdz 28,12). Jakub leżał obok tej drabiny na ziemi; fizycznie pogrążony we śnie, ale duchem czuwający. Wszechmogący, który stał na szczycie owej drabiny, podtrzymywał ją, by nie runęła, a aniołowie Boży wchodzili i schodzili po niej. Ta tajemnicza drabina oznacza, jak powiada św. Augustyn, modlitwę rozmyślania, która wznosi się jak na stopniach aż do najwznioślejszego zjednoczenia się z Bogiem. Jakub, który fizycznie spał, podczas gdy jego czuwający duch wpatrywał się w tę cudowną scenę, powinien nam przypominać, że w czasie modlitwy powinnyśmy zapominać o wszystkich doczesnych rzeczach, by wraz z oblubienicą z Pieśni nad Pieśniami mogły powiedzieć: "Ja śpię, lecz serce me czuwa" (Pnp 5,2). Bóg sam stoi na szczycie drabiny i podtrzymuje ją, by nie runęła; powinno nam to uświadomić, że to Bóg jest Tym, który wspiera nas w modlitwie swoją łaską, dzięki której szczebel po szczeblu możemy wznosić się ku Niemu. A aniołowie, którzy wchodzą i schodzą po drabinie, niosą nasze modlitwy ku Bogu, a z powrotem przynoszą nam Bożą łaskę i pomoc.

II. Sześć szczebli drabiny do nieba

Pierwszym szczeblem jest żywa pamięć o Obecności Boga. Nigdy nie powinnyśmy zaczynać modlitwy bez postawienia się w Obecności Boga.

Na drugi szczebel wspinamy się wtedy, gdy oczyszczamy naszego ducha i nasze serce ze wszystkiego, co ziemskie, i ukierunkowujemy całe nasze zamiary na to, by przez naszą modlitwę wielbić Boga. Wciąż na nowo musimy się oddawać w ofierze Bożemu Sercu Zbawiciela i wszystko czynić według Jego Świętej Woli i jej siętylko podporządkowywać.

Na trzecim szczeblu dusza uruchamia do działania naszą pamięć i wyobraźnię. Przywołujemy na pamięć przedmiot naszego rozmyślania, czy to będzie jakaś prawda wiary, jakieś zdanie z Pisma Świętego, czy też jakaś sytuacja z życia Boskiego Zbawiciela. W tym ostatnim przypadku wyobraźmy sobie jak najrealniej potrafimy miejsce i osoby, a poprzez to dajmy naszej lekkomyślnej wyobraźni jakieś miejsce spoczynku, by nie zakłócała nam naszej kontemplacji. Na tych trzech szczeblach pozostajemy tylko na krótki czas i od razu wspinamy się na czwarty stopień. Tutaj siła naszej duszy uruchamia działanie naszego zrozumienia, które to stara się poznać rozważanie prawdy, przeniknąć je przez ich rozważanie i zastanowienie się nad nimi. W tym miejscu musimy się wystrzegać dwóch sobie przeciwnych błędów: bezczynności w medytacji oraz roztrząsania i doszukiwania się czegość. Oba błędy zagłuszają miłość, która powinna być pierwszym i głównym owocem rozmyślania. Gdy bowiem jest się zbyt leniwym, by ze zrozumieniem przeniknąć prawdy, które się rozważa, serce pozostanie zimne, a wola słaba. A gdy człowiek zatraci się jedynie w spekulacjach rozumu, wówczas na modlitwę, na efekty, na postanowienia woli zabraknie czasu. Gdy dla przykładu będziemy rozmyślać nad słowami św. Pawła: "Chrystus uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej" (Flp 2,8), będziemy się starały poznać, Kto to jest, który coś takiego uczynił; będziemy dalej rozważać, co to znaczy być posłusznym aż do śmierci, dalej - w czym był Chrystus posłuszny, komu, jak, z jakich przyczyn, w jakich okolicznościach był On posłuszny, jakie uczucia i jakie odczucia wypełniały przy tym Jego Najświętsze Serce.

Przy tych rozważaniach umysłu pozostańmy tak długo, dopóki nie rozpali się nasza miłość, co często ma miejsce po zaledwie kilku minutach. Następnie wspinamy się wyżej, na piąty szczebel, który jest najważniejszy w całym rozmyślaniu. Na tym stopniu zaczyna się bowiem działać wola zapalona miłością i podejmuje ona postanowienia. Np. "Chrystus był posłuszny aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej" (por. Flp 2,8). Jak odpłacałam dotąd za tę miłość? Co mogę, co pragnę Jemu za to dać, ja, która jestem poświęcona Jego Boskiemu Sercu jako Ofiara Miłości? Co robić? Czego unikać? Powinnyśmy przemyśleć te okazje do ćwiczenia się w posłuszeństwie, przeciwne mu przeszkody i trudności, i powziąć pewne postanowienia.

Następnie wznosimy się na szósty szczegl, gdy z dziecięcym zaufaniem zwracamy się do Boskiego Zbawiciela Jezusa i oskarżamy się z naszej słabości, naszej nędzy, naszej niedoskonałości i prosimy o Jego pomoc. Następnie dusza podejmuje poufny dialog z Panem, swoim Bogiem. Teraz dusza słyszy wewnętrzne impulsy Jego miłości i łaski, smakuje, jak słodkie jest ofiarowanie się Jemu, poszukiwanie wyłącznie Jego, brak lęku przed ofiarami i cierpieniami z miłości do Niego. "Gustate et videte! - Skosztujcie i zobaczcie" (Ps 33,9), jaką słodyczą jest poświęcenie się bez reszty Bożemu Sercu Zbawiciela i ofiarowaniesię Jemu jako Ofiara Miłości!

Kiedy będziemy wiernie dążyły do tego, by wspinać się do Boga po tych sześciu szczeblach, wtedy, jeśli tylko to będzie się miało przyczynić do naszego zbawienia, Jego nieskończona dobroć wyciągnie do nas dłoń i pomoże nam wejść jeszcze wyżej, na szczeble wyższej kontemplacji. Jednak, jako że jest to zupełnie dobrowolny prezent Bożej mądrości i miłosierdzia, możemy się pokornie o to starać przez usuwanie wszystkich przeszkód, ale Bogu całkowicie pozostawmy to, czy zechce On nas uczynić godnymi otrzymania tak ogromnej i niezasłużonej łaski.

Zastosowanie dla mnie samej: Jak dotąd wyglądało moje rozwyślanie? Przygotowanie? Ćwiczenie duchowej siły? Postanowienia? Jakie błędy i braki powinnam wyeliminować? Jakie środki mogę zastosować?

Postanowienie - Dialog - Modlitwa końcowa - Czytanie: O naśladowaniu Chrystusa: księga 1, rozdział 3, Rodriquez: tom I, traktat 5, rozdział 11, 12 i 13.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz