Nie ma na ziemi nic lepszego, wznioślejszego i kosztowniejszego niż modlitwa. Przez nią to nasze marne życie jest upiększane i przemieniane, dzięki czemu staje sięono znośne. Bez modlitwy i poufnej relacji z naszym Bogiem i z przepełnionym miłością Sercem naszego Zbawiciela nie byłybyśmy w stanie znieść niedoli i nędzy naszego ziemskiego życia.
I. W modlitwie Ojcze nasz Jezus Chrystus pokazuje, czym dla poświęconej Bożemu Sercu duszy jest modlitwa.
Ojcze nasz: już sam zwrot przypomina nam, że nasza modlitwa jest poufną rozmową z Bogiem, naszym najlepszym Ojcem, który kocha szczególnie tych, którzy są w zażyłych relacjach z Jego Bożym Sercem.
Który jesteś w niebie: stajemy przed tym pełnym miłości Ojcem w Jego wzniosłym Majestacie, otoczone chórami Aniołów w niebie, do których możemy się wznosić przez modlitwę.
Święć się Imię Twoje: modlitwa jest wyśmienitym środkiem, by uwielbiać Boga, Jego wychwalać, Jego wysławiać. Całe moje życie powinno być nieprzerwaną modlitwą pochwalną i modlitwą wdzięczności.
Przyjdź Królestwo Twoje: ta modlitwa zakłada, pomnąża i umacnia Królestwo Boże w duszach innych ludzi. Jak szczęśliwe jesteśmy, mogąc pracować przy rozszerzaniu Królestwa Bożego na ziemi poprzez nasze apostolskie życie.
Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi: ta modlitwa czyni nas uległymi, gotowymi i solidnymi w wypełnianiu Bożej woli. Umacnia nasze poddanie, nasze oddanie się w ofierze i w cierpieniu. Przez tę modlitwę czynimy to samo, co czynią Aniołowie i Święci w niebie.
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj: ta modlitwa pomaga nam osiągnąć potrójny wymiar codziennego chleba, którego potrzebujemy: duchowy, którym jest łaska i skupienie; sakramentalny: w codziennej Komunii Świętej; fizyczny, który składa się ze wszystkiego, co jest konieczne do podtrzymania naszego cielesnego życia.
Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom: ta modlitwa przyczynia się do odpuszczenia nam naszych grzechów, napełnia nas głębokim samopoznaniem, pragnieniem zadośćucznienia i pokuty oraz sprawia, że za swoich wielkich dobroczyńców uważamy tych, którzy nas obrażają i sprawiają nam ból.
I nie wódź nas na pokuszenie: ta modlitwa chroni nas przed pokusami i oferuje nam zwycięstwo nad nimi, uczy nas ona rozpoznawać pułapki, które podkłada złych duch tym duszom, które chcą wieść życie całkowicie Bogu poświęcone.
Ale nas zbaw ode złego: modlitwa wyzwala nas z wszelkiego zła grzechu; pomaga nam również w czasie cierpienia, w niebezpieczeństwie i wszelkiego rodzaju udrękach, chroni przed małodusznością i zwątpieniem, przed zgorzknieniem, przed letniością, przed wszelkim brakiem dobrego nastroju duszy.
Jak cenną, potężną i skuteczną jest modlitwa! Z jakimż zapałem powinnyśmy ją zatem praktykować!
Zastosowanie dla mnie samej
II. Zły duch szczególnie prześladuje modlitwę duszy poświęconej Bogu
Dlatego, że modlitwa jest skutecznym środkiem do uwielbienia Boga, do dążenia do doskonałości, do ratowania dusz, dlatego złych duch będzie ją prześladował. On stara się przeszkodzić naszej modlitwie, dlatego łudzi nas innymi zgoła ważnymi obowiązkami i "niecierpiącymi zwłoki" pracami. Dąży do tego, byśmy naszą modlitwę zaczynały niepunktualnie albo kończyły ją przed czasem - a wtedy wygrałby on wiele. Jednak nie uda mu się przeszkodzić naszej modlitwie, choćby podwajał on swoje wysiłki. On dąży do osiągnięcia choćby tego, że będziemy zaspane na modlitwie, bądź też, że będziemy zatopione w marzeniach; on dezorientuje naszego ducha do tego stopnia, że nasz duch nie zważa już na to, co czyni. Zły duch posługuje się słabością i znużeniem naszego ciała, pracami, troskami, jak również obowiązkami, które posiadamy, by naszą modlitwę zakłócić. Ale jeśli zastanie on nas mimo wszystko gorliwymi w modlitwie, to będzie nas - jak to powiada św. Bernard -z jeszcze większą wśćiekłością i podstępem atakował. Dlatego, jak mówią święci ojcowie, moditwa jest tym bardziej trudna, im lepszą się staje, ponieważ całe piekło zdaje się sprzysięgać przeciw dobrej, podobającej się Bogu modlitwie. Nie bójmy się zatem tej bezsilnej wściekłości, która nic nie może nam uczynić, gdy jesteśmy wierne i pokorne. Złe duchy drżą przed taką duszą, która w nieprzerwanym błaganiu woła do Boga i nie ważą się do niej podejść.
Zastosowanie dla mnie samej
III. Wrogowie we własnym domu
Bardziej niebezpiecznym niż prześladowanie piekieł są wrogowie modlitwy we własnym domu, we własnej duszy. Św. Bernard wyrożnia czterech takich wrogów. Oni wszyscy tworzą ciemną chmurę, o której wspomina Jeremiasz: "Ukryłeś się za obłokiem, by prośba nie doszła" (Lm 3,44)
Pierwszym jest "dokuczliwy grzech", który naszej modlitwie szkodzi i przeszkadza. Tworzy on ścianę między nami a Bogiem, on pożera i wykańcza naszą duszę, męczy ją i trapi do tego stopnia, że nie możemy w wolności i w pokoju rozmawiać z naszym Panem i Bogiem. Duszy, która jest Bogu poświęcona, wystarczy tylko jedna dobrowolna niewierność, jedno nieuporządkowane przywiązanie, by zasmucić Boże Serce. Chciajmy się przeto dobrze modlić, by odrzucić od siebie każdą niewierność, każdy nieporządek z naszej duszy.
Drugim wrogiem, który chce namskraść cenny skarb modlitwy, jest "ulotny sens". Nasze myśli trzepoczą niepewnie na modlitwie dookoła jak motyle. Wynika to głównie z faktu, że poza modlitwą nie jesteśmy zbyt skupione, bo za słabo pilnujemy naszych oczu, naszych uszu, naszego języka. W walce przeciwko temu wrogowi może nam szczególnie pomóc częste odnawianie naszej pamięci o obecności Boga oraz żarliwe błaganie o Bożą pomoc. Jednak przyczyna musi zostać wyeliminowana przez lepszą kontrolę nad naszymi zmysłami.
Trzecim wrogiem dobrej modlitwy są "dręczące zmartwienia". To właśnie w czasie modlitwy atakują nas bardzo często różnorakie troski, myśli o naszej pracy, nasze urzędy, nasze różne obowiązki. Są to myśli zupełnie bezcelowe, ponieważ modlitwa nie jest czasem na to, by o tym wszystkim myśleć. Podobni jesteśmy do zapracowanej Marty, którą Zbawiciel napomina słowami: "potrzeba mało albo tylko jednego" (Łk 10,41-42). Jednego tylko trzeba, bym się teraz dobrze modliła, poprzez to otrzymywała bogate łaski, pomoc od Boga i bym na podobieństwo Marii siedzącej u stóp Jezusa usłyszeć mogła natchnienia łaski. A wszystko inne - pomoc, światło i siłę, otrzymam od Boskiego Mistrza w stosownym czasie.
Czwarta rzecz, którą na modlitwie mamy zwalczać, to "złudzenia naszej wyobraźni", które odwracają naszą uwagę i zbijają nas z tropu, zapętlając nas. Bez uświadomienia sobie tego znajdziemy się nagle daleko poza obecnością na modlitwie, będziemy widzieć miejscowości, osoby i przedmioty, będziemy słyszeć słowa i doświadczać odgłosów, które tak bardzo są przyziemne, głupie i niepotrzebne. Gdy to u siebie przyuważymy, powinnyśmy z cierpliwością, ale i stanowczością postarać się opanować naszą wyobraźnię. Nie możemy się poddać zniechęceniu, lecz pokornie wraz z Psalmistą błagać Boga: "Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu".
Zastosowanie dla mnie samej - Postanowienie - Dialog - Modlitwa końcowa - Czytanie: O naśladowaniu Chrystusa: księga 3, rozdział 1, 2 i 3; Rodriquez: tom I, traktat 5, rozdział 21 i 22.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz