I rok: Marzec - Jezu, namacalne życie, przykładzie naszego apostolskiego działania

I. Całe życie Boskiego Zbawiciela podporządkowane było jednemu celowi: uwielbieniu Jego Niebieskiego Ojca oraz ratowaniu ludzkości poprzez ofiarę odkupienia i założenie Królestwa Bożego na ziemi - Kościoła Świętego. Ten wzniosły cel przepełniał wszystkie Jego zmysły i myślenie, temu celowi poświęcił On całą miłość swojego bosko-ludzkiego Serca. Również na nas, które poświęciłyśmy się Bożemu Sercu Zbawiciela, spoczywa ten obowiązek poprez wszystkie nasze zmysły, dążenia, nasze postępowanie i prace - uwielbiać Boga na Ziemi, rozszerzać Jego Królestwo i ratować dusze.

Nie żyjemy same dla siebie, nie tylko dla naszych rodzin, ale w pierwsze kolejności żyjemy dla Boga i dla interesow Jego Bożego Serca i Kościoła Świętego. To jest nasze POWOŁANIE i temu musimy podporządkować nasze życie. Nie możemy dopuścić, by nasze opierwało się tylko na humorach i skłonnościach, nie może ono być tylko wygodne i przyjemne, ale o wiele bardziej - musi to być życie, jakie prowadził wierny sługa, który na uwadze ma jedynie interesy swojego Pana.

Zastosowanie dla mnie

II. Ten, kto chce osiągnąć wielki cel, powinien się wyzwolić od wszystkiego, co by go ograniczało. Dlatego i sam Zbawiciel praktykował doskonałe wyrzeczenie i pogardę dla tego, co ziemskie.

1. Jezus nie chciał żadngo ziemskiego posiadania. On zył w ciągłym ubóstwie i niedostatku. Ubóstwo domku nazaretańskiego wysoce zostało przewyższone przez samego Jezusa podczas Jego publicznego życia, gdyż On, który sam żył z jałmużny, chodził, czyniąc dobro, "Mistrzu, gdzie mieszkasz?" - zapytali Jezusa Andrzej i Jan. "Pójdźcie, a zobaczycie" - brzmiała odpowiedź (J 1, 38-39). "Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć" (Mt 8, 20; Łk 9,58).

Błogosławiona jest ta dusza, która może naśladować swojego Pana i Mistrza w doskonałym zewnętrznym i wewnętrznym ubóstwie. Kiedy jednak okoliczności wskazują, że posiadanie zewnętrznych dóbr jest niezbędne, wówczas powinnyśmy ćwiczyć przynajmniej to wewnętrzne oderwanie się od nich. Doskonała bezinteresowność, poprzez którą ofiarujemy się w służbie bliźniemu w naszym apostolskim działaniu, przemawia w sposób dobitny do ludzkich serc i zdobywa je dla Boga.

2. Boski Zbawiciel praktykuje doskonałe wyrzeczenie w stosunku do swoich krewnych i przyjaciół, a nawet w stosunku do swojej Najświętszej Matki. Ukochana Matka Zbawiciela pozostaje prawie zawsze w oddali podczas publicznej działalności Jezusa; stworza On nawet pozór, jak gdyby Jej wcale nie znał. Jakież to wyrzeczenie delikatnego, pełnego miłości Serca tego najlepszego Syna w stosunku do takiej Matki!

Kto zupełnie i bez powrotu ofiaruje się Bożemu Sercu, chce je naśladować najściślej, jak to tylko możliwe, musi ćwiczyćsię w tym wyrzeczeniu. Nawet jeśli Jezus nie od wszystkich wymaga, by faktycznie opuścili swoich krewnych, poświęcając się w całości i bez reszty powołaniu apostolskiemu, to jednak dla każdej duszy, która chce się wykazać w naśladowaniu JEzusa, ważne jest to wewnętrzne oderwanie się od rodziny, bliskich i znajomych. W przeciwnym razie nasze serce będzie zawsze rozdarte pomiędzy Bogiem a światem. Ta zbyt naturalna miłość do rodziny, ten nieustanny wzgląd na to, czego oni sobie od nas życzą, ten strach przed sprawieniem im przykrości, jest dla niektórych dusz wręcz przeszkodą do ściślejszego naśladowania Jezusa. "(...) nieprzyjaciółmi człowieka są jego domownicy (Mich 7,6). "Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i siostr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem" (Łk 14,26).

3. Boski Zbawiciel był całkowicie oderwany od siebie samego, od wszelkich dążności do zdobycia chwały dla sibie samego. "Ja nie szukam własnej chwały. Jest Ktoś, kto jej szuka i sądzi" (J 8,50). Także i w tym powinnyśmy naśladować Jezusa w czasie naszego apostolskiego działania. Kto sam siebie szuka, kto od innych wymaga dla siebie pochwał i uznania, nie osiągnie nic trwałego, ani nie zrodzi żadnego owocu dla Królestwa Bożego. Nic nie osiągną dla Boga ani dla Chrystusowego Kościoła rządni pochwał i samolubni ludzie. Zewnęrzny blask, tombak, błyskotki mogąpozorować możliwość zdobycia jakiegoś sukcesu, ale w rzeczywistości praca takich ludzi jest zupełnie bezowocna. Natomiast dusza poświęcona Bożemu Sercu Zbawiciela jako "Victima" miłości odczuwa obrzydzenie dla pożądania i uganiania się za uznaniem w oczach ludzkich, które zatruwa wszystko, aż do najgłębszej istoty życia.

4. Boski Zbawiciel praktykuje doskonałe oderwanie się w związku z tak bardzo naturalnym pragnieniem każdego człowieka, by swoje życie przeżyć w szczęściu i spokoju, bez szczególnych cierpień i krzyży. Pełne pracy, choćciche i spokojne życie w Nazarecie zamienił Jezus na życie pełne trudu, pielgrzymowania, wyrzeczenia i ofiar - na życie, które przeżył pod znakiem pełnych goryczy prześladowań i które zakończył śmiercią pełną cierpienia i katorgi.

Kto chce się poświęcić służbie Jezusa Chrystusa, szerzeniu Jego Królestwa, powinien zrezygnować z wygód oraz ze spokojnego i przyjemnego życia. Dusze ludzkie mogą być wykupione tylko poprzez przeciwności, trudy, ofiary i cierpienie.

Życie kontemplacyjne, zatopione w Bogu jest święte i dobre. Doskonalsze jednak jest, według myśli św. Tomasza z Akwiny, połączenie kontemplacji z życiem czynnym, ponieważ taki styl życia jest najbardziej podobny do tego, który wiódł Jezus.

Zastosowanie do mnie

III. Środki, którymi posługiwał się Boski Zbawiciel do rozszerzenia Królestwa Bożego

1. Przedw wszystkim był to przykład cnoty, ta porywająca miłosna dostojność Jego osobowości, poprzez którą zdobywał On serca Ludzkie. Przed Jego dobrocią i łagodnością, Jego pokorą i potulnością, Jego cierpliwością i miłością nieprzyjaciół, chyliły się nawet te najtwardsze serca.

Także i my powinnyśmy przede wszystkim przez nasz przykład działać apostolsko. Jesteśmy do tego tym bardziej zobowiązane, gdyż w samym środku wrogiego Bogu świata powinnyśmy zawsze stawać w obronie spraw Chrystusa.

2. Drugim środkiem, którym posługiwał się Boski Zbawiciel, jest Jego niestrudzona praca. "(...) przeszedł On dobrze czyniąc" - powiedział o Nim św. Piotr (Dz 10,38). Gdziekolwiek poszedł, uzdrawiał chorych, pocieszał strapionych i cierpiących. Wraz z ofiarowaniem zewnętrznego dobra łączył Jezus niestrudzoną misję nauczania i głoszenia.

Wkrótce pojawiają się ogromne rzesze ludzi, którzy Go słuchają; to znów pojawia się biedna grzesznica, któej nawróceniu poświęca Boski Zbawiciel krótką chwlę swego odpoczynku tuż po wytężonej pracy. Zaraz pojawia się również pełen wahania Uczony w Piśmie, ktory w ciszy nocy otrzymał naukę, są również i Apostołowie, którzy po tym, jak tłumy już się rozejdą, będą pouczani przez Bożego Mistrza.

Niestrudzona praca w służbie Bożej powinna i dla nas stanowić rozwiązanie. Gorące pragnienie zdobywania dusz dla Boga powinno tę niestrudzoność w nas ciągle na nowo budzić i utrzymywać w czujności. Przede wszystkim są to zewnętrzne czyny miłości, poprzez które możemy i powinnyśmy podejmować apostolską działalność. Takie "kazanie" jest w dzisiejszych czasach najbardziej imponujące. Będzie ono przyjęte i zrozumiałe, nawet przez tych, ktorzy na kazania o wierze zamykają swoje uszy. Daleko bardziej możemy apostolsko pracować przez praktykowanie duchowych dział miłosierdzia, czy to poprzez prywatne rozmowy, czy to poprzez napomnienia czy pouczenie, niech to będzie poprzez reprezentowanie w publicznym życiu spraw Chrystusa, czy wreszcie niech to będzie przez twórczość pisarską i rozpowszechnianie dobrych pism itd. Okazji do działań apostolskich nie będzie nam brakować, musimy mieć tylko otwarte oczy i przezwyciężać serdecznie naszą ociężałość, wygodę i fałszywe wahania.

Zastosowanie dla mnie

3. Modlitwa wytrwała, nieustanna modlitwa była trzecim środkiem, którym posługiwał się Boski Zbawiciel w swoim publicznym nauczaniu. W trakcie wyczerpującej działalności, w trakcie pełnienia dzieł miłosierdzia Jego Najświętsze Serce było wciąż zanurzone w Bogu, a Jego najświętsza ludzka dusza nieustannie zjednoczona z Nim. Ale na tym się nie skończyło. Gdy Jego nieprzerwana praca w dzień nie dawała Mu czasu na to, by bez przeszkód móc komunikować się z Ojcem Niebieskim, wówczas Boski Zbawiciel poświęcał na modlitwę całe noce. Wtedy spędzał On czas na błaganiach za wszystkimi duszami, dla których ratunku przyszedł na świat, w szczególny sposób błagał za swoich Apostołów i za swój Kościół oraz za każdą duszę Jemu szczególnie poświęconą. To, że nasze apostolskie działanie bez modlitwy jest daremne, w to wierzymy i to wiemy. Modlimy się jednak o wiele za mało; nasza modlitwa porusza się ciągle jeszcze w wąskich granicach, jesteśmy przy tym za bardzo zajęte sobą i naszymi własnymi sprawami. Wielkie sprawy Bożęgo Serca powinny być dla nas pierwszym i najważniejszym przedmiotem naszych modlitw. Nie potrafimy wykorystywać drogocennego czasu, a nwe przerw w naszym działaniu na modlitwę; i tak to niektóre wartościowe momenty idą w zapomnienie. Musimy się też lepiej uczyć tego, by samą pracę czynić modlitwą poprzez częste ofiarowywanie prac ze wszystkimi towaryszącymi trudami, na chwałę Bożą i dla zbwienia dusz. Wreszcie nie pojęłyśmy jeszcze wystarczająco, jaką niezmierzoną wartość posiada ofiarowanie naszych zewnęrznych i wewnętrznych cierpień dla ratowania dusz. Kiedy choroba, niekorzystne warunki itd. zmuszają nas do zaniechania wysiłku, do tego stopnia, że często nawet pojawia się myśl, że to już koniec naszego apostolskiego działania. A może to działanie dopiero teraz się właściwie rozpoczyna.

Zastosowanie - Postanowienie - Rozmowa - Modlitwa końcowa - Czytanie: "O naśladowaniu Chrystusa": księga 3, rozdział 9 i 10; Rodriquez: tom III, traktat 1, rozdział 8 i 9.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz